sobota, 27 lipca 2013

rozdział 14

Rozdział 14

Obudził się w dość brutalny sposób. Został zrzucony z parapetu pod siłą wymierzonego policzka przez Rona. Ehhh.... A miałem taki piękny sen...
-Coś ty zrobił mojej siostrze! Zakichany kłamca i oszust!
-Ron, ogarnij się! Nic jej nie zrobiłem! Widocznie ona ma wybujałą wyobraźnię!
-Tak? TAK?! NIC JEJ NIE ZROBIŁEŚ?! PRÓBOWAŁEŚ JĄ ZGWAŁCIĆ SKU*WYSYNU!
-Co?- wybuchnął niepohamowanym śmiechem- a to niezła bajka!- poczuł mocną pięść lądującą pod okiem.-Sorry Ron, ale ja nie mam dzisiaj ochoty na bójki.
Usłyszał prychnięcie i trzaśniecię drzwiami. Rozejrzał się po pokoju. Nikogo nie było. Przysiadł na łóżku i zaczął szukać rzeczy, w które mógł się ubrać.
Natknął się na dziwne zawiniątka. Co to może być??? Zaraz zaraz... Przecież to są jaja węża i feniksa! Na śmierć o nich zapomniałem!
Ostrożnie odstawił zawiniątka na pułkę i poszedł przyszykować się do ciężkiego dnia.
***
Szedł korytarzem w stronę Wielkiej Sali zamyślony. Nie zwracał uwagę na Gryfonów, którzy rzucali mu nienawistne spojrzenia, ani na zaciekawionych Ślizgonów. Po prostu zamknął się w swoim świecie, pełnym sprzeczności.
Wyszło na to, że zostałem sam. Nikomu nie mogę ufać, ale przecież ludzie przez to nie giną, prawda? Chociaż, już wiele razy się zawiodłem na mojej intuicji...O nie! Tylko nie oni!
Przed nim staneli jego byli przyjaciele z sierocińca. Patrzyli na niego zrozpaczonym wzrokiem, błagającym aby z nimi porozmawiał.
-Słuchaj Potter! Ja już mam dość udawania, że nasza przyjaźń nie istniała! Nam na prawdę zależy!- Jak zwykle pierwszy wyrwał się zawsze odważny Zack
Spróbował ich wyminąć, jeszcze nie był gotowy aby z nimi szczerze porozmawiać, nie chciał ich skrzywdzić, w końcu to byli jego przyjaciele, prawda?
-Czarny!- zagrodiła mu drogę Nata.- Nie odejdziemy z tąd, dopóki sobie wszystkiego nie wyjaśnimy!
Spojrzał na nich wzrokiem bez uczuć. Jednak wprawne oko Nathali wychwyciło w nich zawahanie i nadzieje na to, aby naprawić przyjaźń.- Tyle wspomnień, tyle wspólnych przygód, to dzięki temu, że byliśmy razem, odżyliśmy... Nie można pozwolić aby to wszystko zaprzepaścić!- pomyślała zdeterminowana.
-Dobrze- odpowiedział cichym głosem Harry.- Ale nie tutaj. Ściany też mają uszy.
Zaprowadził ich do dawno nie używanej klasy. Wszędzie było pełno pajęczyn i kurzu, ale oni nie zwracali na to uwagi. - To o co chodzi?
-Przepraszamy, nie chcieliśmy aby to tak wyglądało! Pozwól sobie wyjaśnić...
-Macie 5 minut, o ile to też nie będzie kłamstwo.
-Jak chcesz, możemy złożyć przysięgę wieczystą, czy to wystarczy abyś w końcu nam uwierzył?
Popatrzył na nich, rozważając pomysł. Sama to zaproponowała, czyli ma czyste zamiary... Gdyby kłamała, nie dałaby takiej propozycji... Po co tracić czas, niech wszystko wyjaśnią.
-Nie trzeba... To słucham.
-To może zacznę od historii powstania naszej elity- rozpoczął Coles- Powstała jeszcze przed tym jak poszliśmy do Hogwartu. Każdy z nas był zagubionym dzieciakiem, który albo nie miał gdzie się podziać, albo uciekł z domu, albo miał traumatyczne przeżycia. Ogólnie to zebrał nas w jedność, najstarszy z nas, Michael, który jest mugolem, ale wie o magii. On po prostu ma talent do rozpoznawania jaki człowiek jest i co go dręczy. A najlepiej teraz ci wymienię wszystkich, normalnie posługujemy się przezwiskami, ale tobie też przedstawię z imienia. Nasz założyciel Michael, znany jako Ojczulek, ma już 30 na karku, my nie musimy się przedstawiać, chociaż, moje fachowe przezwisko to Szajbus, nadane przez Ojczulka - wypiął dumnie pierś - jest też Caroline, znana jako Fox, ze względu na jej zwinność, była krzywdzona przez ojca, a matka nie żyje, dlatego uciekła do nas. Jest w naszym wieku. To byli mugole, czyli teraz czarodzieje, Kenneth, bardziej znany jako Magik, ponieważ uwielbia się bawić w szalonego iluzjonistę, Gryfon rok wyżej, do nas trafił ponieważ jego rodzice są alkoholikami i wyrzucili go z domu. Lisa, zwana diablicą, ponieważ potrafi nieźle dokopać samym słowem, Krukonka, nasz wiek. Nie wiadomo dlaczego Ojczulek ją zgarnął, sama nic nie chce mówić na ten temat. Kolejnym Krukonem, także w naszym wieku jest Jason znany jako Wilk, ponieważ ma tatuaż wilka na prawej łopatce. Uciekł z domu, ponieważ jego rodzice chcieli aby został śmierciożercą i sami nimi są. Teraz polecą Ślizgoni - przerwał cicho się śmiejąc - Milicenta, przezwisko Missy, nasza kochana świruska i spec od komputerów. Teodor, nazywany Wujaszkiem, on stara się łagodzić wszystkie spory i zajmuje się wszystkimi zewnętrznymi sprawami elity. Kolejnym jest Blaise, zwany Judaszem, ponieważ jest bardzo chciwy na wszystko, a szczególnie na jedzenie, uciekł z domu, ponieważ nie chciał zostać śmierciożercą. W takiej samej sytuacji jest Draco, nazywany albo Smok, albo Dragon, jak kto woli.
Racja, nie jesteśmy gromadką grzecznych dzieci, jak się pewnie domyśliłeś. Ale też nie udzielamy się w miejscowej mafii, chociaż, że czasami musimy wyrównać porachunki i umiemy się bronić. Czasami, gdy brak kasy, to wykonujemy jakieś małe misje... No i chyba każdy z nas lubi ekstremalne wyzwania! Często dostajemy zgłoszenia, że ktoś chce się z nami zmierzyć w czymś... Przykładowo wyścigi motorowe, czasami też samochodowe, wspinaczki różnego rodzaju i ogólnie przyjmujemy wszystkie wyzwania, wcześniej oczywiście sprawdzając, czy damy radę wygrać - śmiech - Oczywiście nigdy nic za darmo, zawsze bierzemy zastaw... Mało było przypadków, aby ktoś przegrał, ale mimo wszystko ludzie się nie zniechęcają.
Nasza kwatera jest w tamtym uroczym klubie, gdzie mamy już wyrobioną opinię i jesteśmy tam najważniejsi, na równi z Ojczulkiem, który jest prezesem tego disco. Tam też mamy swoje kwatery, gdybyśmy chcieli przenocować, lub nie bylibyśmy w stanie wrócić o własnych siłach do domu...
No to chyba wszystko z historii naszej małej gromady szaleńców - kolejny śmiech - Resztę przekaże ci Ruda,bo mi już zaschło w gardle od tego ciągłego gadania.
-Dobra, już się tak nie wykręcaj Zachariaszu. To tak, w twoje urodziny przyprowadziliśmy ciebie tam, bo chcieliśmy nie tylko połączyć czas, ale też żebyś dołączył do nas. Wspólnie podjęliśmy tą decyzję, a pomysł dał Ojczulek. Razem też się szkolimy, więc i ty byś wyszedł na dobre. Zyskałbyś lojalnych przyjaciół, tak, uwierz mi, Malfoy to nie zadufany dupek i tak, zgodził się na ten układ.Przeżyłbyś wiele przygód, pełnych adrenaliny, którą ty tak kochasz... I nauczyłbyś się naprawdę wielu przydatnych rzeczy, między innymi, zaawansowanych zaklęć, jak będziesz chciał również czarnomagicznych i posługiwania się mugolską bronią. To jak? Przemyśl dokładnie swoją decyzję.
Hmmm... W sumie to mogą mieć rację. I z tego co usłyszałem naprawdę wiele mogę zyskać. Może nie będzie tak źle. Wystarczy być ostrożnym, a potem samo poleci...
-No... okej. Przyłącze się do waszego zgromadzenia psychopatów - roześmiał się, tego właśnie mu brakowało, przyjaciół.
-Harry! Na pewno nie pożałujesz swojej decyzji!- Nathalia rzuciła się na jego szyję.
-Uważaj, bo połamiesz mu kark! - zaśmiał się towarzysz.
-Wiecie co...Brakowało mi tych naszych rozmów, przyjacielskich kłótni i was! Dziękuję, że nie odeszliście. Byłem dupkiem, myśląc, że na prawdę jesteście zdrajcami! Kocham was! Nie zapędzaj się tak Szajbusie, kocham jak przyjaciół, nie jak pomyślałeś!
Wszyscy razem wybuchnęli śmiechem. Tak, tego chyba wszystkim brakowało.
Ruszyli ramię w ramię na posiłek. Każdy rzucał im zaciekawione spojrzenia, w końcu to Gryfon z Ślizgonami? Nie możliwe.
-Myślałem już, że zostałem sam - odezwał się po paru minutach drogi Harry- Cały Gryffindor odwrócił się ode mnie przez pieprzoną s*kę, która nagadała im, że chciałem ją zgwałcić i bla bla bla... Was też nie miałem... Ale teraz mam moich najlepszych przyjaciół!
Wybuchnęli śmiechem, niech się śmieją ile mogą, przecież nie wiadomo, kiedy nadejdą znów ciężkie chwile.
-Widzisz? Prawdziwi przyjaciele zawsze wracają, a ci fałszywi odchodzą, kiedy im się znudzisz. To normlane.- Stwierdził Zack.
-A co ty taki mądry się teraz stałeś, co? Na pewno się dobrze czujesz? Jakoś mi na to nie wygląda!- zażartował Potter.
Zack tylko rzucił mu zirytowane spojrzenie, ale nie podjął się walki na słowa. Chyba naprawdę on się źle czuje...
Weszli do Wielkiej Sali. Zack i Nathalia już się z nim żegnali, a on chciał ruszyć do swojego stołu, ale jednak zrezygnował. NIe miał zamiaru wystawiać się lwom na pożarcie. Odwrócił się do swoich przyjaciół i ich dogonił.
-Mam nadzieję, że chociaż wy mnie dobrze przyjmiecie i nie wyrzucicie podczas posiłku!
-Czy ja dobrze słyszę? Chcesz z nami usiąść? Przy stole ŚLIZGONÓW?! 
-No tak, innego wyboru nie mam.
Usiedli na końcu stołu węży, obrzucani zaciekawionymi spojrzeniami Węży, Krukonów i Puchonów, a wrogimi ze strony Lwów.
Na sali zapadła cisza, a potem wybuchły szepty. Nawet przy stole dla nauczycieli zostały prowadzone ciche rozmowy.
-Albusie, czy Potter się dobrze czuje? Nie uważasz, że chce się zabić?
-Nie Minerwo...-zamyślił się Dumbledore - Wydaje mi się, że po prostu znalazł tam nowych przyjaciół, a z tajemniczego powodu pokłócił się z Gryfonami i nie mógł tam usiąść...Albo po prostu, mój Harry się oddala od jasnej strony...

***

WRÓCIŁAM! JAK WIDAĆ ŻYJĘ!  równo nie było mnie tu 4 miesiące o.o DLATEGO WAS Z TEGO POWODU BARDZO PRZEPRASZAM! miałam małe problemy z wyjściem na prostą w szkole i na początku wakacji wyjechałam... ale nie myślcie, że o was zapomniałam! Co to to nie! Po prostu, zacięłam się na mojej największej słabości... Wymyślaniu przezwisk, imion i nazwisk... To koszmar! Teraz postaram się nie robić tak wielkich przerw! Obiecuję i mam nadzieję, że tej obietnicy dotrzymam!
Przepraszam za wszystkie błędy, które wystąpiły w tym rozdziale, ale mam na swoje usprawiedliwienie porę o której go dodaje i to, że boli mnie głowa, ale dostałam nagłego natchnienia, więc musiałam skorzystać z okazji! ^^
Wow... Zaskoczyliście mnie z komentarzami! Dziękuję z całego serca za wszystkie! Bardzo mi pomogły! Jesteście kochani!

Szalona Marchewka- *chowam się za notatkami* NIE BIJ! NIE ZABIJAJ! NIE TORTURUJ! PRZEPRASZAM! NIE PATRZ TAK NA MNIE! Ale nie możesz mnie zabić, bo kto inny będzie kontynuował to opowiadanie, hmm?

Emka Czajka- rozumiem cię doskonale... mi możesz się zawsze wyżalić! W końcu jak twierdzą moi przyjaciele, zawsze umiem wysłuchać i służę dobrą radą! Wysyłam ci resztkę mojej dzisiejszej weny na ratunek ;P

Anonim- Hmmm... Za dużo nie mogę zdradzić, bo nie będzie niespodzianki! To jest po prostu moja wizja... Samotny Harry? Tak musi być, a dlaczego? Dowiesz się już niedługo, chociaż już od teraz aż taki samotny nie będzie ;) Dumbledore... hmm.. nie jest opętany, ja za bardzo za nim nie przepadam, ale on nie jest jak Voldemort. A Harry nie będzie stał po żadnej ze stron, tylko po swojej własnej! Ron i Hermiona... Oni są za bardzo zapatrzeni w dyrektora i posłusznie wykonują rozkazy "dla lepszego dobra". Ginny? hmm... naprawdę ciężko to wyjaśnić.. Ona się zakochała.. Racja... Ale gdy Harry odrzucił jej zaloty, chciała się zemścić, a jak widać powyżej. Już i tak za wiele zdradziłam ;o Nie dobra ja!

Ty (Ja)- twój komentarz szczerze mnie rozbawił, aż leżałam na podłodze ze śmiechu, a ostatnio mniedo takiego stanu ciężko doprowadzić, więc gratulacje! :D Długości się nie obawiaj, możesz pisać nawet na kilka stóp wypracowania ^^ I wiesz co? To właśnie twój komentarz mnie zmotywował do ruszenia tą pustą banią i wymyślenia tych cholernych przezwisk! I ty musiałaś czekać najmniej na nowy rozdział, więc potraktuj to jako nagrodę :D

Dziękuję jeszcze raz wszystkim! Każdy komentarz mnie naprawdę motywuje! Jak jakieś pytania, to śmiało walcie, na pewno odpowiem!
Pozdrawiam was wszystkich, moi kochani czytelnicy!

środa, 27 marca 2013

rozdział 13

Rozdział 13

Zajęli miejsca w pociągu. Harry usiadł pod oknem, na przeciwko niego Hermiona, obok niej Ron, a miejsce koło Harry'ego zajęła Ginny.
- Harry, wybacz nam, ale musimy iść na spotkanie prefektów, a później na obchód, wiesz to są nasze obowiązki- uśmiechnęła się sztucznie.
-Jasne- Szkoda tylko, że Ginny z wami nie idzie.
Wyszli. Zapatrzył się w okno. Rozmyślał, jak będzie wyglądał ten rok szkolny i czy tym razem Voldemort go dopadnie. Oczywiście, ktoś musiał mu przerwać.
-Harry- spojrzał na rudowłosą- Emmm..... No bo ja....... Chciałam......
Nie wiedział o co jej chodzi. A właśnie, w ogóle kim ona była dla niego? Znajomą? Koleżanką? Przyjaciółką? A może kimś więcej? Niee, ta ostatnia opcja na pewno odpada, przecież ona nawet nie jest moją przyjaciółką. Jest po prostu znajomą, siostrą jego "przyjaciela". Prawda uratował ją na drugim roku, ale kto by tak nie postąpił? Tak, to tylko znajoma, kolejna fałszywa znajoma...
-Bo wiesz...- dalej się jąkała- Ehhh.... Powiem prosto z mostu.... Możebyśmyposunelisiędalejwnaszejznajomościbowieszzakochałamsięwtobieiczujężetyteż....
-Sorry, nie zrozumiałem, możesz powtórzyć?- popatrzył się na Weasleyównę chłodno.
-ZAKOCHAŁAM SIĘ W TOBIE!- nie wytrzymała
-Jak mogłaś się we mnie zakochać, jeżeli prawie wcale się nie znamy?- spytał chłodno, cały czas lustrując jej twarz
- No jak to....-widać, że ją zszokował- Przecież jesteśmy przyjaciółmi, a czasami przyłapuję cię jak na mnie zerkasz i myślałam, że odwzajemniasz moje uczucia....
-Mam być szczery?- kiwnęła nieśmiało głową- Jesteś dla mnie tylko znajomą, siostrą mojego przyjaciela, nawet dobrze się nie znamy, a ty coś sobie ubzdurałaś.
-Ale....
-Nie ma żadnego ale.- powiedział spokojnie. - Idę się przejść.
Wstał ze swojego miejsca i wyszedł z przedziału. Szedł korytarzem nie patrząc gdzie idzie. Chciał chwili samotności. Od kiedy stałem się taki bezuczuciowy? Sam nie wiem.... Możliwe, że wtedy kiedy wszyscy mnie zostawili...... Taak, wtedy zmieniłem się.... Zmieniłem się nie do poznania.
Jego przemyślenia, jak zwykle, musiało coś przerwać. Wpadł na kogoś i teraz oboje upadli na podłogę wagonu. Podniósł wzrok, aby zobaczyć, kogo tym razem los ściągnął. To tylko Malfoy, wstał i spokojnie mnie obserwował..........ŻE CO?! WRÓĆ! ON MNIE SPOKOJNIE OBSERWUJE I NIE RZUCA MI SIĘ DO GARDŁA?! CZY TO SEN? 
Szybko wstał i już miał zamiar wyminąć Ślizgona, ale ten złapał go za ramię.
-Potter....
-Nie mam ochoty z nikim gadać- wyrwał się i ruszył dalej. Wiedział, że blondyn go obserwuje, czuł jego wzrok na swoich plecach, ale nie zwracał na to uwagi. Potrzebował chwili wyciszenia...
*Jakiś czas później- Hogwart*
Jechał w pustym powozie do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Spytacie się pewnie, czemu tak oficjalnie? Kiedyś, prosto z mostu nazwałby to miejsce swoim domem. Teraz to tylko placówka, do której musi chodzić, aby osiągnąć coś w życiu. Nic dla niego więcej nie znaczy. To tylko budynek z zakłamanymi, zdradzieckimi i nic niewartymi czarodziejami. Zaczynam myśleć jak Riddle.... Spokojnie wdech i wydech.... O tak już lepiej.
Jechał w ostatnim powozie i co za tym idzie był ostatni w Wielkiej Sali a co za tym idzie ściągał na siebie wzrok wszystkich tam zgromadzonych. Arghhh.... Jak ja tego nienawidzę.
Usiadł na krańcu stołu, w cieniu. Stąd mógł obserwować wszystkich i nie rzucał tak się w oczy. Wolał nie ryzykować siedzenia na swoim starym miejscu, gdyż widział już, że Ginny naopowiadała różne bajeczki o nim, jaki to on okrutny itp. itd.
Ceremonia przydziału minęła zwyczajnie, stary kapelusz, zaśpiewał coś o ciężkich czasach, że powinniśmy się pojednać ze sobą, że siłę aby żyć, czerpiemy z przyjaźni.... Normalka. Już zaczynał się nudzić, gdy powstał Dyrektor.
- Witam wszystkich w nowym roku szkolnym!- uśmiechał się dobrodusznie (wg mnie obrzydliwie- aut.)- Mam nadzieję, że miło spędziliście wakacje i nic poważnego się nie stało- Potter prychnął pod nosem- Nie będę was już głodzić, wcinajcie!- klasnął w łonie i na stołach pojawiły się półmiski z jedzeniem.
Nałożył sobie trochę sałatki. Wcale nie był głodny, dieta u Dursleyów podziałała swoje, a w sierocińcu też za wiele nie jadł.
Rozejrzał się po sąsiadach. Nikogo z nich nie kojarzył. Widocznie są to osoby, które nie chcą się rzucać w oczy, lub z różnych powodów są odrzucone przez społeczność Gryfonów. Dziewczyna z szarymi oczami i długimi blond włosami i brunet z niebieskimi oczami najbardziej zwrócili jego uwagę. Może dlatego, że obserwowali go cicho i mieli w sobie aurę tajemniczości...
Odłożył resztki swojej i tak bardzo małej porcji jedzenia i obserwował otoczenie. Panujący gwar zaczynał działać mu na nerwy. Czy nie mogą kulturalnie zjeść posiłku nie przekrzykując siebie nawzajem? Chyba nie... No może ewentualnie Ślizgoni, ale oni mają to we krwi.
I znowu stary drops wstał, aby wygłosić tą swoją nudną mowę:
-Witajcie, mam nadzieję, że się najedliście! To tak na początek przypomnienie zasad. Zakazane przedmioty, zostały powiększone o nowe produkty Weasley'ów, wgląd na listę w gabinecie u pana Filcha. Chciałbym także powiadomić nowych jak i starych uczniów, że wstęp do Zakazanego Lasu, jak sama nazwa wskazuje jest zakazany. To chyba wszystko, o czym miałem wam przypomnieć, mam nadzieję, że moja stara pamięc mnie nie zawiodła.... A! No tak! Jeszcze trzeba wam przedstawić nowy skład nauczycielski! No dobrze to tak...Posadę Nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią zgodził się objąć profesor  Remus Lupin!- nic się nie zmienił odkąd ostatni raz go widziałem, może trochę bardziej zmizerniał- Pan Flitwick, niestety musiał przejść na emeryturę, a jego miejsce zastąpi pan Niger Canis.- wstał rosły mężczyzna z szarymi oczami i czarnymi krótkimi włosami. Wydawał się jakiś znajomy. A te jego oczy... Całe przepełnione smutkiem jak i szczęściem... I to imię, chyba z łaciny. Trzeba będzie lepiej się przyjrzeć temu nauczycielowi.- No to już chyba wszystko, teraz podążycie za prefektami do swoich Pokoi Wspólnych, Dobranoc!
Wszyscy zaczęli się rozchodzić. Sam wstał jako jeden z pierwszych i pognał skrótami do dormitorium, lecz pod obrazem Grubej Damy zdał sobie sprawę ze swojej inteligencji. Nie znał hasła.
-Proszę Pani... Przecież Pani mnie zna!
-Nie ma hasła, nie ma przejścia.
-No, ale!
- Wymyśl coś, może zgadniesz.
To go zdenerwowała. Zaczął wymieniać wszystkie słodycze jakie znał... Od Czekoladowych Żab po Gigantojęzyczne Toffi... Nic.... Wnerwiony na maksa spojrzał na pierwszy lepszy obraz, na którym widniały Tańczące Miotły... Oookeeej....Dziwne, co też czarodzieje nie wymyślą, a może...
-Cholernie padające na psychikę tańczące miotły?!
Przejście otworzyło się. Popatrzył na Grubą Damę zszokowany, a ona tylko wzruszyła ramionami.
-To nie ja wymyślam te hasła.
Wszedł do dormitorium. Nikogo nie było, no i dobrze, chociaż chwila samotności... Rozpakował się, wziął prysznic i wskoczył do łóżka, zasłaniając zasłony. Usłyszał stłumione głosy z korytarza i po chwili weszli jego współlokatorzy. Udawał że śpi, nie miał dzisiaj sił na konfrontację z nimi, która na pewno nastąpi jutro.
Poczekał, aż innym się wyrównuje oddech i sam wstał z łózka. I tak nie mógł zasnąć, więc po co się męczyć. Wolał siedzieć na parapecie i oglądać gwiazdy...Skrywają tyle tajemnic i niewiadomych. Chowają sobie to co było, jest i co będzie. Właśnie w takich chwilach rozmyślał o swoim życiu, o tym, czemu akurat jego spotkał tak okrutny los.....

*****
Przepraszam, że tak długo nie było rozdziału :< Totalny brak weny..... Ale mam nadzieję, że długość wynagrodzi :) 
Szalona Marzycielka- przepraszam, ale nie mogę na razie tego naprawić :c mam już wszystko zaplanowane, ale mam nadzieję, że cb nie raz zaskoczę :)

wera- cieszę się z nowego czytelnika ;) Życzę wytrwałości i cierpliwości w czytaniu, co do mnie trzeba dużoooo....:D


awesome-wszystko przed nami ;) Mam już kilka ciekawych pomysłów, które na pewno wykorzystam :D

Ruda- Voldi planuje, ostro planuje.... A Dropsiu.... no dobra ujawnię skrawek tajemnicy :D Planuje trzymać go w złotej klatce, co mu nie wyjdzie ;p

Jak widać poradziłam sobie jakoś ;) Ale i tak mi się nie podoba, jest taki..... dziwny. Muszę sobie teraz napisać kilka szkiców rozdziałów w przód, bo nie wytrzymam :< Taki jakiś.... niedopracowany jest. No ale wy oceniacie :)
Pozdrawiam wszystkich czytających i komentujących :D 

wtorek, 19 marca 2013

Liebster Award ♥

Niestety to jeszcze nie nowy rozdział i w najbliższym czasie się nie pojawi :c Nauczyciele w szkole torturują sprawdzianami i kartkówkami, najchętniej to Avadą bym ich potraktowała ^_^ A gdyby tak każdego pozabijać tak......
Dobra do rzeczy bo rozmarzyłam się ;p Pewnie większość z was wie co to Liebster Award, ale lepiej wyjaśnię (Sorka Cruciatrus, ale zrobiłam kopiuj/wklej :D)
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Sama nadal nie wierzę, że zostałam nominowana *_* To był szok, macie szczęście że nie byliście przy mnie, gdy zobaczyłam tą jakże cudowną informację- gdyby tak jednak się stało po prostu dostalibyście urazu psychicznego i prawdopodobnie straciliście słuch ;) 

No i tak. Zostałam nominowana przez Cruciatrusa (chwała i dziękczynienie ci za to! :D)


1. Czy kiedykolwiek chciałeś/aś zostawić wszystko i zacząć odnowa? 
Hmmm.... Tak nawet kilka razy, pierwszy gdy straciłam moją "najlepszą przyjaciółkę", bo się dowiedziałam, że obgaduje mnie na każdym kroku i rozgaduje wszystkim dookoła moje sekrety -,- A innych nie pamiętam, choć na pewno było ich więcej.
 2. Najpierw myślisz, a potem coś robisz, czy na odwrót?
Zdecydowanie najpierw robię, a potem myślę :D To czasami mnie denerwuję i to bardzo, ale nawet są chwilę, gdzie to jest przydatne, np założenie tego bloga ;)
3.  Trzy rzeczy, które najbardziej Cię denerwują to... ?
Mogłabym tu wymieniać i wymieniaaać :p Choć ciężko jest mnie zdenerwować... To tak:
1. Kłamstwo ( ogólnikowo, podchodzi tu więcej podkategorii ;p )
2. Jak ktoś ocenia coś nawet tego nie znając 
3. Budzik o 5 rano 
4. Masz możliwość cofnięcia czasu. Zrobił/abyś to?
Na pewno. Mam wiele błędów, które chciałabym naprawić, albo powspominać moje przygody....
5.  Gdybyś mógł/mogła wybierać, to kim byś został/a - wampirem, czarodziejem, elfem, smokiem, (inne)?
Hmmm.... Trudne pytanie, ale już mam odpowiedź :D Zostałabym draconitem, który jest pół wampirem i pół elfem ;)
6. Twój wymarzony zawód to?
Nie myślę o przyszłości :D Ale na pewno, kimkolwiek będę moim hobby będzie pisanie :) A oprócz tego myślę, że chciałabym być aktorką albo piosenkarką. A jak mi to nie wyjdzie to coś związanego z grafiką komputerową ;)
7. Uczysz się jeszcze, czy może już pracujesz?
Uczę się :) Nawet się cieszę, że jeszcze nie pracuję, bo nie dałabym rady sobie w dorosłym życiu :D
8. Mieszkasz na wsi czy w mieście?
W mieście, jak tak to można nazwać. Raczej mała, zapuszczona dzielnica, która podchodzi pod kategorię miasta :)
9. Lubisz zwierzęta?
Kocham <3 Mam tylko psa, ale staram się zaopiekować, każdym stworzonkiem jakie spotkam, które jest samotne i porzucone, serce mi się kraja, gdy widzę jak ktoś je krzywdzi..... 
10. Lubisz Horrory?
Zależy jakie :D Z reguły tak, choć ostatnio na nocy filmowej w szkole, nauczyciel puścił "świetny i straszny horror" Który zachwiał moje mniemanie o nich. Jak można nazwać horrorem coś, na którym połowa osób zasnęła?! ( w tym ja xD)
11. Voldemort czy Dumbledore?
Bardzo trudne pytanie... Harry Potter :D szczerze to bardziej się przychylam do Voldemorta, bo on przynajmniej nie zataja ważnych faktów, a oprócz jest fajniejszy xD
BLOGI, KTÓRE NOMINUJE:

P.s. Kolejność przypadkowa!

A teraz moje pytania :D
1. Jakiej muzyki słuchasz?
2. Jaką przygodę wspominasz najchętniej, a jaką byś wyrzuciła z głowy?
3. Chciałabyś gdzieś wyjechać na zawsze?
4. Jaka jest twoja ulubiona pora roku? Uzasadnij.
5. Ulubiona postać z Harry'ego Pottera i dlaczego akurat ta?
6. Lubisz anime i mange? Jak tak, to jaką najbardziej?
7. Co znaczy wg ciebie przyjaźn?
8. Wolisz góry czy morze?
9. Opisz, jak wg ciebie wygląda idealne życie.
10. Wolisz się wygadać komuś, czy zostawić swoje przeżycia dla siebie?
11. Ulubione hobby?

Wiem pytania debilne ;p ale nie miałam pomysłów, totalny brak weny, nie tylko tu ale z tym opowiadaniem też, nad czym rozpaczam i zamknęłam się w sobie :< No cóż..... Life is brutal. 
    
Jeszcze raz dziękuje za nominację!

Pozdrawiam :) 

P.s. Dziękuje za ponad 10.000 wyświetleń :) Kocham was <3 
 

sobota, 26 stycznia 2013

rozdział 12

rozdział 12


Dochodziła 1 w nocy. Siedział na łóżku. Nie mógł zasnąć. Czy to musiało się tak potoczyć? Już tydzień się unikamy... W sierocińcu, nie miał już przyjaciół, Ron i Hermiona nie piszą, prawdopodobnie dla jego dobra, jak mawiał Dumbledore. Właśnie, Ron i Hermiona... Czy ufać im? Może jeszcze uda się ich przekonać, że Dyrektor to tak naprawdę Stary Manipulator? Może jeszcze nie wszystko stracone? Tak, nie będzie kończył z nimi przyjaźni, mimo, że ślepo stoją za Dyrektorem. Właśnie przyjaźń, czy ona musi tak boleć, gdy się ją traci? Nathalia i Zack, może oni naprawdę mówili prawdę? Cóż, trzeba będzie się tego dowiedzieć, ale nie bezpośrednio... Na pewno coś wymyślę.
Po pamiętnej kłótni, spotykają się tylko na wspólnych posiłkach. A wtedy, oni próbują z nim porozmawiać, a on wtedy chowa się w swoim prywatnym królestwie, w swoim pokoju. Rzadko wychodził z niego, tylko na posiłki i raz dziennie na spacer. A teraz nie mógł zasnąć, mimo że była już godzina, chwila, spojrzę na zegarek... 1:34 w nocy. Pełno myśli krążyło mu po głowie.
Zastanawiał się kim jest Scorpius? Wydawał się podejrzany, taki mroczny, a jednak mu pomógł. Ludzie są pełni sprzeczności...
***
Teleportował się do mrocznego i gęstego lasu. Nic nie było widać, ponieważ był środek nocy, a dokładniej 4 nad ranem. Ojciec nie ma snu czy co? Racja wysłał mnie na misje i wymaga raportów, ale o takiej godzinie? 
Przedzierał się przez gąszcz ledwo widoczną ścieżką. Szedł w tylko sobie znanym kierunku. Co chwilę ziewał zmęczony. Naszyjnik, który nosił na szyi, obudził go 15 minut wcześniej, co było dla niego znakiem, że ma złożyć raport. Wisiorek był wykonany ze złota. Jego surowość łagodził wąż wysadzany zielonymi kamykami, prawdopodobnie szmaragdami, wygięty w kształt litery "S" (Jak się uda dodam zdjęcie ;)-dop.aut.).
Wyszedł na wolną przestrzeń. Przed nim rozciągał się piękny widok. Duże błonia, które obrastała przeróżna roślinność. W oddali stał mroczny zamek, prawdopodobnie większy od Hogwartu. Zbudowany był z Czarnej Cegły.    
Otworzył ogromne, metalowe drzwi i wszedł do środka. Szedł zawiłymi korytarzami. Trzeba powiedzieć ojcu, że czas na remont, a najlepiej od zlikwidowania tego labiryntu korytarzy. Doszedł w końcu do Sali Głównej, w której znajdowały się drzwi, równie duże jak te Wejściowe. Tam właśnie odbywały się spotkania z ojcem. Wszedł do Sali Zebrań.
Była to ogromna, pusta sala, bez okien. Światło dawały miliony świec unoszących się pod sufitem. Na przeciwległej ścianie wisiał obraz Salazara Slitherina, który zajmował całą długość ściany.  Kilka stóp przed nim na podeście stał złoty tron, na którym siedział ojciec, a obok niego drugi, mniejszy i srebrny przeznaczony dla niego. 
Odbywało się zebranie śmierciożerców, a on, zakapturzony im brutalnie przerwał, najprawdopodobniej w momencie składania raportów z jakiś nieznaczących misji. Członkowie organizacji spojrzeli na niego nieprzychylnie, No tak! Przecież oni nie wiedzą kim jestem! Jak ja lubię robić wielkie wejścia! Zaśmiał się w myśli. Idąc w stronę ojca, przejechał wzrokiem po śmierciożercach, Lucjusz, Crabbe, Goyle, Avery, rodzeństwo Carrow, Dołohow, Rudolf, Rabastan, Bella coś tak czuję że zaraz nie wytrzyma, Macnair, Rookwood, Snape, ogólnie mówiąc cały Wewnętrzny Krąg. 
Bella nie wytrzymała:
-Jak śmiesz, przerywać w naszym spotkaniu bachorze?! Nie wolno przerywać spotkania Wewnętrznego Kręgu, a ty jak wiem na pewno do niego nie należysz! Musisz ponieść karę! Crucio!
Wytrzymał zaklęcie bez zająknięcia dalej idąc w stronę ojca. Jej zaklęcia to nic w porównaniu z zaklęciami ojca, które ucząc mnie demonstrował je na mnie. 
-Bello, nie wolno karać gości, którzy są wyżej położeni nisz ty! Crucio!
Lestrange nie wytrzymała bólu, wrzasnęła a chwile później zemdlała. 
Podszedł pod tron, schylił głowę i przywitał się.
-Witaj ojcze, wzywałeś.- wyraźnie usłyszał jak śmierciożercy zszokowani wciągają powietrze, lecz nie odważyli się odezwać. I dobrze, lepiej dla nich. Do tej pory ojciec nie chciał ujawnić jego istnienia, ale jednak teraz nadeszła ta chwila.
-Witaj synu, pewnie się domyślasz dlaczego. Dwa tygodnie temu dostałeś misję, czekam na twój cotygodniowy raport.
-Oczywiście ojcze- odetchnął na chwilę i zaczął zdawać relację- Pan Potter, jak przypuszczałeś, został umieszczony w sierocińcu, w którym ty też w młodości mieszkałeś, ale w przeciwieństwie do ciebie, poznał dwójkę osób, z którymi się zaprzyjaźnił. Jest to Nathalia Elonora Campbell i Zachariasz Michael Coles. Oboje stracili rodziców, gdy byli dziećmi, zostali oni zamordowani przez aurorów, ponieważ byli przypuszczani o przynależność do śmierciożerców. Panna Campbell i pan Coles, należą do Slitherinu, ale nie popierają ciebie. Tydzień temu, w urodziny Pottera, zrobili wielki wypad na miasto, a później zaprowadzili go do klubu, do którego zostali wpuszczeni jakby byli stałym bywalcami. Niestety ja tam nie mogłem się dostać, mimo że oferowałem sporą sumę pieniędzy. Więc zaczaiłem się za rogiem, czekając na dalszy rozwój sytuacji. Pół godziny później, wybiegł stamtąd Potter i biegł przed siebie jak szalony. Po chwili wypadł Coles i biegł za nim. Poszedłem za nimi, chcąc dowiedzieć się co się stało. Doszedłem na miejsce, przed Colesem i schowałem się za drzewami. Widziałem doskonale Pottera, który prawdopodobnie był zrozpaczony. Chwilę później przybiegł Coles, wysłał mówiącego patronusa prawdopodobnie do rudej, bo zaraz się pojawiła. Nastąpiła ostra kłótnia, w której zakończyli przyjaźń, z powodu nie dokładnie zrozumiałem, ale elity. Prawdopodobnie Potter znał większość członków i jest możliwość, że ich nienawidził. Niestety nie dosłyszałem nazwisk. Potter oddalił się a ja za nim. Wyprzedziłem go i zasiadłem na ławce kilka metrów przed nim. Udało mi się z nim nawiązać rozmowę. Wywnioskowałem z niej, że trudno mu znieść koniec przyjaźni i że nie zna Londynu, z łatwością się w nim gubiąc gdy jest sam. Przez następny tydzień, aż do tej pory wychodzi na krótki spacer raz dziennie i cały swój wolny czas poświęca siedząc na parapecie w swoim pokoju.
-Dziękuje ci, synu, możesz usiąść.- przemówił Lord Voldemort - no to myślę że spokojnie możemy kontynuować naszą misje. A teraz szybko złóżcie mi raporty i powiedźcie czy misja się powiodła.
Wystąpił Lucjusz.
-Panie, rodziny czystokrwiste, wampiry i mroczne elfy zgodziły się wspomóc ciebie w walce, oczywiście oprócz Weasleyów
-Wilkołaki i Demony, także najdroższy panie- macnair
-Ministerstwo jest powoli przejmowane, mamy kilku zaufanych ludzi i kilku podstawionych- nott.
-Wszystko dobrze poszło, więc zebranie uważam za zakończone! Wynocha!- odprawił swych ludzi Voldemort.
Spytacie się pewnie jak nazywa się syn? To jeszcze nie pora, aby na to odpowiedzieć. Teraz warto się wsłuchać w rozmowę.
- Ojcze, mam dalej pełnić moją misję?
-Tak, dlatego też przepisałam ciebie z Durmstrangu do Hogwartu. Masz sprawić aby Potter zaufał Ci i odciął się od swoich dawnych przyjaciół. Możesz już iść odpocząć.
-Dobrze ojcze. Dobranoc.
***
 Wakacje szybko dobiegły konca, w końcu nastał 1 wrzesień, przez jednych długo wyczekiwany dzień, a przez innych znienawidzony. Nasi czarodzieje w sierocińcu kilka dni wcześniej poszli na Pokątną, zakupić potrzebne książki, szaty, składniki do eliksirów i wszystko inne co mogło się przydać. Niestety, a może stety jeszcze się nie pogodzili, mimo że Nathalia i Zack bardzo się starają odbudować to, co między nimi było wcześniej.
Harry właśnie skończył dopakowywac kufer. Myślał, co teraz będzie, co będzie w przyszłości. Do tej pory nikt go jeszcze nie adoptował i dobrze. Dzieci odchodziły i przychodziły a oni zostawali. 
Zszedł na dół. Tam już stali jego byli przyjaciele wraz z dyrektorką sierocińca. 
-No to jak już wszyscy są, moge wam wyprawić kazanie- mrugneła do nich.- Macie być grzeczni, nie rozrabiać, słuchać się nauczycieli i unikać kłopotów. I błagam was dzieci, pogódźcie się i nie kłóćcie się więcej.
-Dobrze proszę pani- odpowiedzieli chórem.
-Ale z tym ostatnim to będzie ciężko- dopowiedział Harry.
-Nie wiem co między wami zaszło, ale wyjaśnijecie to sobie i przebaczcie, nie warto przekreślać takiej przyjaźni- powiedziała madame.- Trudno, przemyślcie to sobie i powodzenia wam życzę w szkole!
-Do widzenia!
Wyszli w trójkę, nie odzywając się do siebie. Niestety musieli iść w tym samym kierunku, bo nie było innej drogi na Dworzec. Campbell i Coles rozmawiali cicho ze sobą, a on rozmyślał. Mam nadzieję, że jeszcze będą chcieli się ze mną przyjaźnić. Może jeszcze nie wsyzstko stracone. Ron i Hermiona... Przecież jesteśmy przyjaciółmi od początku naszej kariery w Hogwarcie! 
Autobusem dojechali pod peron, i przeszli przez barierkę prowadzącą na Prron 9 i 3/4. Tam się rozdzielili. 
Szukał wzrokiem znajomych twarzy. Kojarzył niektóre osoby, które na niego bezczelie patrzyły. Już się obawiam reakcji wszystkich. Cały świat wie, że mieszkam w sierocińcu!
W końcu natrafił na grupe znajomych rudzielców. Skierował się w ich stronę. Byli tam też członkowie Zakonu Feniksa. Lupin, Tonks, Moody, Kingsley...
-Harry!- to profesor Lupin, pierwszy go zauważył i uradował się na jego widok. Zgarnął go w ramiona w przyjacielski uścisk.
-Dzień dobry profesorze.
-Żadny tam profesorze, mów mi Remus lub Lunatyk, jak ci tam będzie pasowało.- mówił uradowany.- Już niedługo kończymy formalności i będziemy mogli z Tonks ciebie adoptować!
-Och to wspaniale!- odrazu poprawił mu się humor.
- Witaj kochaneczku!- także u go w ramiona pani Weasley i wszyscy Weasleyowie, oprócz Rona, który przyglądał się temu z boku. Sam, bo Hermiona też się przyszła z nim przywitać.- Tak się cieszę że cię widzę!
-Dziękuje pani Weasley.
- No gnajcie już na pociąg, bo wam ucieknie.
Wszyscy uczniowie z grupki poszli w stronę pociągu. Ron nadal się nie odzywał. Czyżbym stracił przyjaciela?
Szukali wolnego przedziału. Wszyscy, których mijali patrzyli się dziwnie na Pottera, znajomi, witali się tylko z Ronem i resztą, a jego omijali. Teraz widać, kto był moim prawdziwym przyjacielem i nim będzie....
~~~~
Siemanko wracam po miesięcznej przerwie! Klawiaturę mi naprawili, cieszycie się? Od razu mówię że nie wiem kiedy następny rozdział. Postaram się później dodać zapowiedź. A teraz odpowiedzi:
awesome- Ta kłótnia była planowana i tak musiał być. Mi też było trudno to pisać, ale to na korzyść opowiadania ;)
Szalona Marzycielka- Gdy czytałam twój komentarz, aż uśmiech pojawił mi się na twarzy :D Pokłócili się, bo tak musiało być :( Napraić to? Może później, ale to jak fabuła pozwoli ;p Staram się pisać tak, jak mam rozplanowane, ale trudno tak jest xd jakoś nie uważam że to jest aż tak dobre xD Opowiadanie powstało spontanicznie, aby wyrzucić niepotrzebne myśli :D
Vlad Dracula I- Cieszę się, że dopasowałam. Ten wydaje się jeszcze dłuższy, ale nie jestem pewna ;) Kim jest Scorpius? Dowiesz się niebawem
Szlafrok Śmierciożercy- z chęcią bym się zgłosiła, ale niestety nie mam GG. Może sobie później założę, to odrazu się zgłoszę ;P
Mateusz Maximus- Też lubię, jak Drops jest manipulatorem :D No pewnie, że wejdę i zobaczę co tam tworzysz ;)
Ruda- Kim jest Scorpius, musisz poczekać, lub się domyślić :P Co będzie dalej? Ciężki czas w Hogwarcie. Więcej nie wydam :D Co teraz zrobi Harry, sama zobaczysz ;)
Emka Czajka- jak nie chcesz skomentować rozdziału, a tylko informujesz to proszę abyś robiła to w spamowni ;)
Pozdrawiam wszystkich, duuuuuuużo komentujcie. Musicie trochę poczekać na następny, bo szkoła i nauka -,- Żeby mieć 3 sprawdziany jednego dnia?! Koszmar. 
Jeszcze raz pozdrawiam :*

wtorek, 25 grudnia 2012

rozdział 11

*kursywą będą zapisywane myśli.

rozdział 11

<koniecznie włączyć muzyczkę aby nadać nastrój ^^>

Był przerażony. Przecież z Malfoyem są wrogami od dzieciaka! Od małego brzdąca! A teraz co? Ma się niby z nim zaprzyjaźnić? Innych jeszcze by strawił, ale Malfoy? Przecież to potencjalny śmierciożerca! Ale Nata i Coles mu zaufali, więc może ja też powinienem? A jak ta ich historia, co mu opowiedzieli była wyssana z palca i tak na prawdę oni też będą w przyszłości śmierciożercami? Nie wiedział co ma myśleć. Był zagubiony. Czy zaufał nieodpowiednim osobom? A może to ja świruję?
-Harry...- odezwała się przerażona Nathalia z łatwością odczytując jego myśli z oczu- Wszyscy tu obecni są godni zaufania i zgodzili się zakopać topór wojenny...
Nie zdążyła dokończyć, ponieważ nie miała już do kogo. Potter wybiegł z pomieszczenia i nie wiadomo było w którą stronę się kieruję.
-O Merlinie, przecież on nie zna okolicy, ludzie go nie znają, może mu się coś stać!-panikowała panna Campbell
-Ruda nic mu nie będzie, znajdziemy go- uspokajał ją Blaise.
-Mówiłem wam że tak będzie, przecież my się nienawidzimy od momentu gdy na siebie spojrzeliśmy, mimo że ja próbowałem jeszcze się z nim zaprzyjaźnić- oznajmił Draco.
Coles nie czekał jak skończą tą dyskusję, Nie ma sekundy do stracenia, jeszcze się natknie na śmierciożerców. Biegł na złamanie karku szukając go. Dostał olśnienia, wyciągnął różdżkę i rzucił zaklęcie szukające. Jest...
Harry biegł przed siebie. Wiedział że jego przyjaciółka, odgadła większość jego myśli, ale zapomniała o jednej, chyba najważniejszej... Nie wiem czy mogę ufać im jeszcze... Mówiła że wszyscy są godni zaufania, a jak wszyscy są śmierciożercami? To są sobie godni zaufania, ale mnie w to nie wciągną!
Nie wiedział gdzie biegnie. Wybiegł z klubu na ulicę. Było już ciemno, nikt już nie chodził po tej ulicy, a czy ktokolwiek by się kręcił po niej? Jak już jest ciemno i nie wiadomo jakiego typa się spotka?
Zatrzymał się na rozstaju dróg. Po chwili namysłu pobiegł w prawo. Już zupełnie nie wiedział gdzie jest, okolica nic mu nie mówiła. To jest coś typu mugolski Nokturn... Od czasu do czasu biegnąc spotykał jakiś podejrzanych typów, ale ci tylko śledzili go wzrokiem. Dobiegł nad strumyk. Osunął się po drzewie. Nie mam już komu ufać...
Zack biegł zdyszany. Już znajoma postać majaczyła mu na rozstaju... Błagam wybierz lewo inaczej może to się źle skończyć dla nas obojga... Nieeeeeee....
Jednak wybrał to cholerne prawo. To była ulica gangu z którymi elita miała na pieńku. Cóż, czego się nie robi dla przyjaźni. Dystans między nimi powoli się zmniejszał, mimo że nadal był ogromny. Może jeszcze uda się go sprowadzić do klubu.
Dotarł nad rzekę, już nie biegł bo widział że Harry siedzi pod drzewem i rozmyśla. Nie chciał go przestraszyć i tak już ich przyjaźń wisi na włosku. Wysłał cicho patronusa do Natki że odnalazł Pottera żeby szybko doszła do nich.
Od razu zobaczył jak bezszelestnie się teleportowała i podeszli do Wybrańca.
-Harry, proszę daj nam wytłumaczyć- Tym razem to Coles spróbował nawiązać rozmowę.
-Dobrze wiecie, jak trudno zdobyć moje zaufanie, Nathalia nie przerywaj mi proszę, muszę się wygadać- mówił Harry z pustym wzrokiem, utkwionym w jakimś punkcie w strumyku.- Nie ufam byle komu, a wam zaufałem, bo mi pomogliście. Nie interesowało mnie, że jesteście Ślizgonami, że możecie być zwolennikami Voldemorta i działacie na jego polecenia. Niestety zapomniałem, że Ślizgoni to podłe kreatury, których nie obchodzi los innych osób. Miałem nadzieję, że wy nie jesteście nimi. Ale jak każdy Ślizgon, musieliście mieć w tym swój własny cel. Mam wrażenie, że ta cała szopka z naszą przyjaźnią jest ukartowana. Teraz przejrzałem na oczy, chociaż myślałem, że zrobiłem już to dawno, ale nadal byłem manipulowany tym razem przez osoby, które uważałem za przyjaciół. Pewnie chodziło wam o to, aby zamącić mi w głowie, że jesteście idealnymi przyjaciółmi, żebym zaprzyjaźnił się z wami i z tą wasza elitą. Nie obchodzi mnie czy tam są znajome osoby, czy nie, ale gdy próbowaliście mnie zaprzyjaźnić z Malfoyem zrozumiałem... zrozumiałem że to wszystko było ukartowane. Jakoś wam nie uwierzę, że Malfoy nie jest podłym draniem, który nie jest śmierciożercą. To wszystko co miałem wam do powiedzenia. Postaram się nie wchodzić wam w drogę. Mam tylko jedną ostatnią prośbę i znikam z waszego życia. Powiedźcie mi jak dotrzeć do sierocińca i już znikam.
- Potter co ty sobie ubzdurałeś w tej pustej bani?- wybuchnęła Campbell- Myśleliśmy, że jesteś mądrzejszy i godny zaufania! Niby to wszystko było ukartowane tak?! To wtedy byśmy ci nie żalili się z problemów, nie pomagali ci wyjść z dołka, ponieważ sam mógłbyś się dobić!
- Jakoś ci nie wierzę teraz!- podjął się kłótni Harry- Te wszystkie według ciebie dowody, to wszystko przecież może być ukartowane! A ty mnie jeszcze w tym utwierdzasz!
-Stary, ale co ci odbiło?! My nie chcieliśmy, aby to tak wyglądało!- dołączył się Coles- Chcieliśmy po prostu połączyć ciebie z elitą, żeby nie dzielić nie potrzebnie czasu na was osobno, jeśli wiemy, że się dogadacie ale jednak się myliliśmy! Bo Wybraniec nie chce pozbyć się stereotypów nabytych na dywaniku u Dropsa?!
-Nie jestem pieprzonym Wybrańcem! Trzeba było dalej kręcić tą szopkę! Dziękuje za wspaniałe urodziny! Wreszcie przejrzałem na oczy!
-Ale Harry...-Nathalia nie mogła uwierzyć, że to koniec.
-Już nie jesteśmy przyjaciółmi panno Campbell, nie musicie mi pomagać, sam odnajdę drogę powrotną. Najlepiej będzie gdy o sobie zapomnimy.
- Harry, ale my nie damy rady zapomnieć o tych szalonych chwilach spędzonych razem! Dzięki tobie otworzyliśmy się! Staliśmy się zupełnie innymi osobami!
-Nathalio najlepiej zapomnieć, i ty Zachariaszu też zapomnij, to będzie najlepsze dla nas wszystkich. Już nie będziecie musieli dzielić czasu pomiędzy mnie i elitę. Żegnam.- powiedział przez ramię kierując się wzdłuż rzeki.
Byli przyjaciele stali zszokowani. Nie mogli uwierzyć, że to koniec tej zwariowanej i szalonej przyjaźni. Widocznie tak miało być.
Nathalia nie wytrzymała. Wybuchnęła płacze i chciała pobiec za nim, zatrzymać, przeprosić i poprosić aby jednak wrócił do nich, ale Zack ją zatrzymał.
-Już nic nie możemy zrobić, przynajmniej próbowaliśmy.-szepnął do jej ucha Zack.
Wybuchnęła jeszcze mocniejszym płaczem.
***
Harry szedł przed siebie. Nie wiedział gdzie idzie, szedł po prostu przed siebie. Narzucił na siebie kaptur, ponieważ jak na złość zaczął padać deszcz. Koszmar...
Nie myślał, nie czuł, miał dość życia. Nie miał komu ufać. Jeszcze na początku roku miał Syriusza, Hermionę i Rona, mógł się wygadać Dumbledorowi, a teraz... Syriusz nie żyje, Hemiona i Ron podążają ślepo za Dropsem, a ten sam jest Starym Manipulatorem.
Szedł tak jeszcze długo, przemókł i jeszcze się zgubił w tym wielkim mieście.
-No, no, no, czyżby Wybraniec nie miał się gdzie podziać?- usłyszał cichy głos przed sobą.
Kilka metrów przed nim była ławka a na niej blondwłosy chłopak z kapturem na głowie.
Nie pytał skąd go zna, każdy czarodziej wie że jest Wybrańcem.
-Jestem Scorpius, nazwiska nie podam, bo tutaj się nie mówi na głos takich rzeczy. Siadaj, widzę przecież, że się zgubiłeś.
Więc usiadł, wpatrywając się w Scorpiusa. Nie znał go wcześniej, ani go nie widział, tego był pewien, mimo że on był na oko rok starszy od niego.
- Jestem w Londynie od nie dawna, chociaż, muszę przyznać, dość często cię widywałem z rudą i fioletowowłosym. Gdzie oni się teraz podziali co?
-Oni nie są moimi przyjaciółmi, jeśli o to ci chodzi.
-TERAZ  nie są, ale wcześniej byli, nie oszukasz mnie. Pokłóciliście się pewnie, a widać po tobie, że nie dawno.
-Nie twoja sprawa.
- Oj czyżby Złoty Chłopiec stał się pyskaty? Nie podążasz już ślepo za Dumbledorem co?
-Nie nazywaj mnie tak! Nie jestem żadnym Złotym Chłopcem!
-Sądząc po tobie to już nie podążasz za Dropsem- wpatrywał się z zainteresowaniem w Pottera- Widzę, że nie wiesz jak dotrzeć do Sierocińca?- nie czekając na jego odpowiedź wstał i rzucił przez ramię odchodząc- Idziesz do końca wzdluż rzeki, dotrzesz do Głównej, a potem w lewo i myślę że dalej trafisz. 15 min drogi.
I odszedł, zatapiając się w mroku nocy.
^^^
Wyjątkowo szybko nowy rozdział prawda? To dlatego że tak szybko komentarze się pojawiły ^^. Trochę smutny, ale tak już miałam w planie. Zapowiedź kolejnego rozdziału, zaktualizuję jutro bo dzisiaj nie mam już sił ;p. 
awesome- widzę nową czytelniczkę ;p albo starą tylko teraz komentuje ;d jak widzisz ciąg dalszy szybko jest :*
Vlad Dracula I- Widzisz długo nie trzeba było czekać, mam nadzieję że długość pasuje ;d
Szalona Marzycielka- Ciąg dalszy jest ;d Nie musisz mi tak pochlebiać ^^ Napewno nie jest aż tak dobre ;d i jak widzisz wena pozostała :D

Nie przyzwyczajajcie się do tak szybkich rozdziałów, ponieważ będę musiała klawiaturę oczyścić i naprawić bo zaczyna szwankować :/ Trzymajcie kciuki aby się udało! Liczę na wiele komentów i lajkować na facebooku, bo tam też będą się pojawiać zapowiedzi i informacje kiedy miejwięcej nowy rozdział!

Wesołych Swiąt!

p.s. Mam już dośc tego żarcia, zaraz pęknę, a jeszcze we mnie wpychają xD A wy?

poniedziałek, 24 grudnia 2012

rozdział 10 cz.2

10cz.2 

Harry nie spodziewał się czegoś takiego. To było niesamowite, wszyscy ludzie się razem bawili nie patrząc na to kto jest kim!
Tak się zamyślił ciesząc oczy widokiem, że nie zauważył jak ktoś go nawołuje.
- Halo Czarny jesteś tam? Musimy ci jeszcze kogoś przedstawić..... czy ty mnie słuchasz?- wydzierał się Coles.
-Dragon to logiczne, że ciebie nie słucha, ponieważ ciebie nikt nigdy nie słucha!
Zack aż poczerwieniał ze złości, ale nie było mu dane odpowiedzieć, ponieważ odezwał się Harry.
- Tu jest cudownie!
-Wiemy, wiemy, inaczej byśmy cię tu nie przyprowadzili. A teraz chodź musisz poznać elitę, do której ty na pewno nie długo dołączysz.- odpowiedziała Nata.
Wyszli z sali i weszli w jakiś ciemny korytarz.
-Tylko prosimy nie denerwuj się, nie wszczynaj awantur to oni też nie będą się rzucać- prosiła rudowłosa.
- Ruda ale o co ci chodzi?
-Sam zobaczysz.
Przeszli ciemnym korytarzem, później po schodach w górę i doszli do podwójnych drzwi.
-Czarny....
-No już dobrze!
Weszli, Nathalia i Zack poszli dalej nawet nie zauważając, że przyjaciel stanął zszokowany w progu. Pytacie się pewnie dlaczego? Co go tak zszokowało? A nie lepiej powiedzieć KTO go tak zszokował. Tak zdecydowanie lepiej brzmi. Wiem, przedłużam, przynudzam, jak kto woli, ale tak pasuje. 
Pokój był utrzymany w odcieniach szarości, po środku stał mały stolik, a wokół niego kanapy i fotele. Na ścianie wisiał telewizor w komplecie z kinem domowym, na stoliku kilka laptopów, pod ścianami najróżniejsze książki. Pomieszczenie wypełnione było światłem, wpadającym przez duże okna .
No i tu dochodzimy do sedna zaskoczenia pana Pottera. Na kanapach siedziało kilka osób, które w różnym stopniu znał. Większość osób było z Hogwartu, gdzie przeważała ilość Ślizgonów, było też kilka Krukonów, i co go zdziwiło jeden Gryfon, prawdopodobnie rok starszy. Spytacie się pewnie jak ich rozpoznał? Otóż byli ubrani dzisiaj w kolory swojego domu, nie wiadomo czy tak są zawsze, czy tylko na tą okazję. Gryfona znal z Pokoju Wspólnego, Krukonów kojarzył z lekcji tak jak Ślizgonów, ale niektórych znał. Rozpoznał tam Draco Malfoya (?!) Blaise'a Zabini'ego, Teodora Notta i jedną z nielicznych dziewczyn Milicente Bulstrode. Prawdopodobnie jeszcze nie zauważyli jego obecności, bo siedzieli do niego tyłem i oglądali jakiś film (?!). Jego przyjaciele  przywitali się z nimi serdecznie po czym nata zwróciła się do Harry'ego
-Dlaczego tam stoisz? Chodź Harry, trzeba się zapoznać.
Reszta dopiero teraz go zauważyła i odwróciła się w jego stronę, a on nie wiedział co teraz ma zrobić.
***
Tak jak obiecałam rozdział jeszcze dzisiaj został dodany. Dziękuje za tyle komentarzy, które bardzo mi pomogły w odbudowaniu weny :**
Vlad Dracula I- widzę nowego czytelnika :P Trochę późno druga część, ale trudno, mam nadzieję że wytrwałeś :P.
Ruda- cieszę że ci się podoba :) Co do twoich nadziei to niektóre się spełnią a niektóre nie. Na pewno zbuntuje się i odpłaci sie Dropsowi ale to tylko wierzchołek góry lodowej :D Nie będę zdradzała calego planu :P.
Szalona Marzycielka- cieszę się że mam kolejną fankę :D Mam nadzieję, że będziesz komentować :P NIestety wena mnie opuściła,ale jak widać wróciła ;)
xxx- Odpowiem krótko: Tak, wyjaśniło się w rozdziale, Nie, Tak, nie wiem, postaram się aby tak xD Komentuj dalej ;)
Setsuka Heel-  dziękuje za tyle komplementów :P Ale nie uważam żeby było aż tak dobre. Ale to wasza opinia.

Jak już pewnie zauważyliście (albo nie) w stronach bocznych pojawił się nowy link. Do mojego konta na facebooku ;) Będę tam zamieszczać informacje dotyczące bloga i takie tam różne bzdety. Proszę lajkować, bo po tym będę też patrzyła ile konkretnych osób wchodzi tu i czyta, bo po ogólnych statystykach nie mogę tego stwierdzić :P

Pozdrawiam wszystkich i życzę wesołych świąt!

czwartek, 22 listopada 2012

rozdział 10 cz.1

ROZDZIAŁ NIEBETOWANY!
muzyczka <Linkin Park- Bleed It Out>

Rozdział 10


Pojechali razem do klubu. Harry trochę się bał, że jego zdrowie psychiczne może ucierpieć, ale nawet się gdyby próbował uciec to i tak by go odnaleźli i zaciągnęli siłą. Więc pozostało mu tylko zdać się na ich łaskę.
 Podjechali na jakieś mroczne i opuszczone osiedle. Roztaczała się tu aura tajemnicy i grozy. Mimo wszystko Potter bardzo dobrze się czuł w takich miejscach. Widocznie zbyt długo przebywał ze ślizgonami. Taa... Niedługo to ja też zostanę ślizgonem! Uśmiechnął się ironicznie, Ja przecież pasuję jak ulał do domu Węża. Mogłem posłuchać się tiary i nie nalegać aby przyjęła mnie do Gryfonów. Teraz to wiedział, ale wtedy był nic nierozumiejącym dzieckiem, który dopiero poznawał świat czarodziejów.
-No jesteśmy na miejscu!- krzyknął uradowany Zack.
-Fiołeczku kochany, nie podniecaj się tak bo okolica na tym ucierpi!- odparł rozbawiony Harry.
-Ja ci dam Fiołeczka!
Gonili się po całym podwórzu. Nata tylko stała i śmiała się z nich. Nie próbowała ich powstrzymać, bo sama by się w to wplątała i nie wiadomo co by z tego wynikło.
-Zdrajczyni!- krzyknął zdyszany Harry w jej stronę.
-Ja nic nie robię!
-Właśnie o to chodzi!
Biegali śmiejąc się i wrzeszcząc, aż dziw że jeszcze nikt na nich nie nawrzeszczał. W końcu jednocześnie upadli na ziemię, śmiejąc się jak opętani.
-Chodźmy już bo pewnie na nas czekają.
Weszli do budynku Od razu w ich uszy uderzyła głośna, rockowa muzyka. Na nie wypowiedziane pytanie odpowiedziała mu Nathalia.
-Zaklęcia wyciszające. Chodzą tu też mugole ale i czarodzieje, chociaż ich jest mało, spokojnie są zaufani.
Przeszli przez korytarz i weszli do wielkiej sali. Znajdował się tam wielki bar, niezliczona ilość stolików, wielki i kolorowy parkiet na którym tańczyło wiele osób, konsola DJ-a oraz wiele efektów świetlnych.
Natalia obserwowała reakcję Harry'ego. Wiedziała że jest z niego wielki imprezowicz i dowcipniś, ale nie wiedziała jak zareaguję na klub, a jeszcze bardziej bała się reakcji, gdy przedstawi mu elitę. Było tam kilka znajomych osób, ale wcześniej uzgodnili, że zakopią topór wojenny.
Na razie wszystko szło dobrze. Ciekawe jak prezent go zszokuje! Zachichotała cicho.

****Przepraszam że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale nauczyciele zawalili mnie sprawdzianami. Codziennie! Nawet czasu nie mam dla siebie. No ale cóż począć.... Dlatego postanowiłam że już za długo czekacie na nowy rozdział i podzieliłam go na dwie części. 
Odpowiedzi na komentarze:
Alex Smile- Mam nadzieje że będziesz wytrwałym czytelnikiem i komentować będziesz dalej.... Na pewno wejdę na twojego bloga ;) 
Setsuka Heel- Wiem że onet jest przeklęty :D Sama tego doświadczyłam. Dzięki że mimo wszystko komentujesz :D Widzę że komuś zależy :D

ruda- Oj Harry się zmieni i to diametralnie.... Nadal się zastanawiam czy zmienić mu dom. Liczę na pomoc ;) A z zainteresowań sztuką wyniknie nie jedna niespodzianka.... Wszystko przed nami xd
Jeszcze raz dziękuje za komentarze ;) Drugą część postaram się dodać jak najszybciej. Pozdrawiam :D

P.S. Przepraszam za problemy z czcionką ;)